Krono-Plast Włókniarz Częstochowa w piątkowy wieczór rozpocznie 11. rundę PGE Ekstraligi domowym meczem ze Stelmet Falubazem Zielona Góra. Dla częstochowian to kolejna szansa na zdobycie pierwszych punktów w tym sezonie i przełamanie niekorzystnej serii.
Choć naprzeciw siebie staną dwie ostatnie drużyny tabeli, emocji nie powinno zabraknąć. Włókniarz wciąż czeka na premierową zdobycz, a ewentualne zwycięstwo byłoby przede wszystkim impulsem do poprawy atmosfery w zespole prowadzonym przez Mariusza Staszewskiego.
Jednym z najgorętszych wątków będzie kolejny powrót Leona Madsena do Częstochowy. Duńczyk przez lata był liderem miejscowej drużyny, a jego wizyty przy Olsztyńskiej od dawna budzą spore emocje. W poprzednich sezonach nie brakowało napięć zarówno na trybunach, jak i poza torem, dlatego i tym razem kibice z pewnością będą uważnie śledzić jego występ.
W składzie Włókniarza wciąż pozostaje jedna niewiadoma. Wszystko wskazuje na to, że o miejsce pod numerem 15 powalczą Alan Ciurzyński i Franciszek Karczewski. Wielu fanów liczy, że szansę dostanie pierwszy z nich, który w ostatnim czasie zbiera więcej pozytywnych opinii.
Przed gospodarzami jednak trudne zadanie. Falubaz dysponuje zawodnikami dobrze czującymi się na częstochowskim torze, podczas gdy żużlowcy Włókniarza w tym sezonie nie potrafią wykorzystać atutu własnego obiektu. Mimo to w Częstochowie wszyscy wierzą, że jedenasta próba wreszcie zakończy się upragnionym przełamaniem.
Fot. Tomasz Wójciak




























