DRAMAT DO OSTATNIEJ SEKUNDY! RAKÓW PRZEGRAŁ Z ZAGŁĘBIEM

Raków Częstochowa długo miał wtorkowy mecz z Zagłębiem Lubin pod kontrolą, ale końcówka spotkania zamieniła się w prawdziwy rollercoaster. Było prowadzenie, czerwona kartka, wyrównanie z rzutu karnego i gol w… 103. minucie. Ostatecznie częstochowianie przegrali 2:3.

Od początku było widać, że Raków nie zamierza czekać na to, co zrobi rywal. Gospodarze ruszyli do przodu i szukali swoich okazji, choć jako pierwsi groźniej zaatakowali lubinianie. W 11. minucie blisko szczęścia był Patryk Makuch, ale jego uderzenie minęło słupek bramki Zagłębia. Kilka minut później kibice zobaczyli efektowną próbę Frana Tudora, z którą poradził sobie bramkarz gości.

Raków naciskał dalej. Tudor wrzucał piłkę w pole karne, swoje szanse miał Makuch, a później również Mahir Emreli. Gol jednak długo nie chciał paść. Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bez bramek, częstochowianie w końcu dopięli swego. Po nieporozumieniu w szeregach Zagłębia do piłki dopadł Marko Bulat. Jego zagranie odbiło się jeszcze od Michała Nalepy i piłka wylądowała w siatce. 1:0 dla Rakowa!

Po zmianie stron gospodarze nie zamierzali odpuszczać. Już w pierwszych minutach Alomerović musiał interweniować po główce Stratosa Svarnasa. Chwilę później zbyt lekko uderzył Jean Carlos, a golkiper Zagłębia poradził sobie również z próbą Emreliego.

W 58. minucie wydawało się, że Raków podwyższył prowadzenie. Emreli świetnie odnalazł się w polu karnym i głową skierował piłkę do bramki. Sędzia liniowy podniósł jednak chorągiewkę, a gol nie został uznany. Zamiast 2:0 chwilę później zrobiło się… 1:1. Kacper Trelowski najpierw zatrzymał mocne uderzenie Michalisa Kosidisa, ale przy dobitce Michała Nalepy był już bezradny.

Raków próbował odpowiedzieć. Oskar Repka huknął z dystansu, ale piłka nie znalazła drogi do bramki. W 84. minucie sytuacja częstochowian mocno się skomplikowała. Tudor obejrzał drugą żółtą kartkę i Raków musiał kończyć spotkanie w dziesiątkę.

I wtedy zaczęła się prawdziwa jazda bez trzymanki. Trzy minuty po czerwonej kartce Marcel Reguła znalazł się sam na sam z Trelowskim i dał Zagłębiu prowadzenie. Raków jednak nie zamierzał się poddać. W doliczonym czasie gry po analizie VAR sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy. Do piłki podszedł Patryk Makuch i pewnym strzałem doprowadził do 2:2.

Wydawało się, że mimo ogromnych emocji Raków uratuje chociaż punkt. Nic z tego. W 13. minucie doliczonego czasu gry Damian Michalski wygrał pojedynek w powietrzu i głową skierował piłkę do bramki. Zagłębie po raz trzeci wyszło na prowadzenie i tym razem już go nie oddało.

Raków przegrał 2:3, choć przez sporą część spotkania to gospodarze byli stroną dyktującą warunki. Piłka nożna po raz kolejny pokazała jednak, że mecz trwa do ostatniego gwizdka. A wtorkowy wieczór przy Limanowskiego miał wyjątkowo bolesny finał.

Na osobny akapit zasłużyli sędziowie tego spotkania, którzy pokazali dzisiaj festiwal błędów i niezrozumiałych decyzji… degrengolada środowiska sędziowskiego trwa w najlepsze.

Raków Częstochowa – Zagłębie Lubin 2:3 (1:0)

Bramki: Bulat 45+3, Makuch 90+6 – Nalepa 70, Reguła 87, Michalski 90+13

Fot. Marek Tęcza Fotografia

Udostępnij:

Facebook
Twitter
X
LinkedIn
Search

Najbardziej Popularne

Partnerzy relacji sportowych:
ZR logo
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.