To będzie ten z gatunku meczów, po których albo można jeszcze łapać się nadziei, albo trzeba pogodzić się z najgorszym. W piątek, 18 września, Krono-Plast Włókniarz Częstochowa pojedzie w Gorzowie z miejscową Gezet Stalą w spotkaniu, które zdecyduje o tym, kto spadnie z PGE Ekstraligi. Początek rywalizacji zaplanowano po godzinie 20:30.
Włókniarz przystępuje do tego spotkania z bilansem, którego nie trzeba specjalnie pudrować. 17 meczów, 17 porażek i ani jednego punktu meczowego. Częstochowianie przez cały sezon nie znaleźli sposobu na rywali i teraz stoją pod ścianą. Żeby przedłużyć swoje szanse na pozostanie w elicie, muszą w Gorzowie zdobyć co najmniej 48 punktów.
Brzmi jak zadanie z gatunku tych, które na pierwszy rzut oka wyglądają na niewykonalne. I trudno udawać, że będzie inaczej. Stal na własnym torze w tym sezonie radziła sobie zdecydowanie lepiej. Gospodarze wygrali sześć z ośmiu spotkań, a w dwóch przegranych meczach i tak uzbierali 44 oraz 37 punktów. Średnia gospodarzy przekracza 48 „oczek” na spotkanie, czyli dokładnie tyle, ile Włókniarz potrzebuje teraz do ratowania sezonu.
Ale żużel ma to do siebie, że papier nie jeździ po torze. I właśnie tego Częstochowianie muszą się trzymać. Nie potrzebują kalkulacji, nie potrzebują oglądania się na poprzednie 17 spotkań. Potrzebują jednego naprawdę dobrego występu – najlepszego w całym sezonie.
Skład Włókniarza tworzyć będą Sebastian Szostak, Jaimon Lidsey, Jakub Miśkowiak, Mads Hansen, Rohan Tungate, Alan Ciurzyński i Bartosz Śmigielski. Szczególna odpowiedzialność będzie oczywiście spoczywać na bardziej doświadczonych zawodnikach. W ostatnich tygodniach brakowało jednak regularności, a kilka ważnych punktów uciekało częstochowianom w najmniej odpowiednich momentach.
Na pierwszy plan wysuwa się Jakub Miśkowiak. To właśnie od niego można oczekiwać najwięcej, szczególnie że gorzowski tor nie jest mu obcy. Włókniarz będzie potrzebował jednak nie jednego lidera, ale całej drużyny. Przy tak wysoko ustawionej poprzeczce każdy słabszy występ może okazać się bardzo kosztowny.
Po drugiej stronie stanie Stal z Pawłem Przedpełskim, Kewinem Nyczem, Oskarem Chatłasem, Charlesem Wrightem, Andersem Thomsenem, Hubertem Jabłońskim i Adamem Bednarem. Wright zastąpi Jacka Holdera, ale dla gospodarzy nie oznacza to nagle problemów ze składem. Stal i tak przystępuje do spotkania jako zespół, który na własnym torze czuje się bardzo dobrze.
Włókniarz nie ma więc komfortu ani marginesu błędu. Jeśli chce jeszcze zostać w PGE Ekstralidze, musi zrobić coś, czego w tym sezonie nie udało mu się zrobić ani razu – wygrać. I to wygrać na wyjeździe, na torze drużyny, która przed własną publicznością regularnie przekracza granicę 48 punktów.
Czy częstochowian stać na taki wieczór? Tego przed pierwszym biegiem nie da się rozstrzygnąć. Jedno jest pewne: po piątkowym meczu nie będzie już miejsca na „może następnym razem”. Włókniarz jedzie po ostatnią szansę na uratowanie ekstraligowego sezonu.
Fot. Jakub Wawroński Photography


















