Tym razem KS Norwid Częstochowa nie zdołał wygrać przed własną publicznością. Lepsi okazali się siatkarze ekipy Asseco Resovia Rzeszów, którzy dzięki wygranej 3:1 awansowali na szóste miejsce w tabeli.
W barwach Norwida znów mogliśmy oglądać amerykańskiego rozgrywającego Quinna Isaacsona, który wrócił po kontuzji. Łukasz Żygadło mógł zatem spokojnie zasiąść za bandami i z boku dopingować swoich kolegów.
W pierwszym secie dużo lepiej radziła sobie Resovia. Rzeszowianie dobrze grali blokiem, a swoje ataki kończyli Vasina, Bednorz oraz Boyer. Na inaugurację wygrali 25:21 i objęli prowadzenie w całym meczu. Drugi set to już zdecydowanie lepsza gra błękitno-granatowych. Na swój wysoki poziom wskoczył Patrik Indra, swoje w zagrywce dołożył Daniel Popiela i częstochowianie zwyciężyli 25:20.
Bardzo wyrównaną grę oglądaliśmy w trzeciej partii. Dopiero w drugiej części Norwid uciekł na dwa punkty i miał w górze akcję na 20:17, ale Indra uderzył w aut i goście znów złapali kontakt. W emocjonującej końcówce piłkę setową miał Norwid, ale to Resovia przechyliła szalę na swoją korzyść po skuteczny bloku Dawida Wocha. Czwartego seta znakomicie rozpoczęli podopieczni Sammelvuo od prowadzenia 4:0. Gospodarze mozolnie odrabiali straty i byli bardzo blisko wyrównania przy stanie 11:12. Za moment jednak dwie udane akcje zanotowała Resovia i znów wróciła do trzech punktów przewagi. Na parkiecie zameldował się Damian Kogut za Bartłomieja Lipińskiego i to właśnie jego doskonała gra w obronie pozwoliła na wyrównanie 15:15. Emocje sięgnęły zenitu w samej końcówce czwartego seta, gdy Bednorz uderzył w aut i po raz pierwszy w tej partii to Norwid objął prowadzenie 20:19. Jednak w ostatniej akcji meczu przejście linii trzeciego metra zanotował Patrik Indra i to Resovia wywozi z Częstochowy komplet punktów.
Steam Hemarpol Norwid Częstochowa
Asseco Resovia Rzeszów 1:3 (21:25, 25:20, 25:27, 23:25)

























































