W sobotni wieczór KS Norwid Częstochowa rozegrał swój przedostatni mecz w obecnych rozgrywkach, tym razem w Gdańsku z miejscowym Treflem. Gospodarze to kolejny zespół, który jeszcze walczy o miejsce w ósemce, więc nie było mowy o odpuszczaniu.
Częstochowianie już na luzie, bez presji, wyglądali od początku meczu kompletnie inaczej niż w ostatnich tygodniach. Wygrali inauguracyjną partię i dobrze prezentowali się w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Jednak dopiero w drugim secie działy się rzeczy niestworzone. Gdańszczanie szybko się otrząsnęli po porażce, prowadzili z Norwidem już 21:14 i… do gry wkroczyli goście, a konkretnie Samuel Jeanlys, który bombardował przyjmujących rywala z pola serwisowego. Częstochowianie błyskawicznie odrobili straty, a potem za sprawą znakomitych zagrywek Ebadipoura wygrali tego seta 25:22. W trzeciej partii szli za ciosem, do połowy seta wszystko układało się pod wynik 3:0 i wtedy wróciły demony Norwida z tego sezonu. Trefl zaczął grać jak z nut, nasz zespół popełniał proste błędy i pozwolił wrócić do gry gospodarzom. A podopieczni Mariusza Sordyla z tego zaproszenia skorzystali. Najpierw wygrali trzeciego seta, potem w czwartym rozgromili Norwid 25:16, a w tie breaku postawili kropkę nad „i” wygrywając 15:10. To był klasyczny Norwid z tego sezonu, dobre dwa i pół seta to dalej za mało, aby wygrywać mecze w PlusLidze.
Przed zespołem Ljubomira Travicy ostatni mecz w tym sezonie i ostatni mecz w PlusLidze (przynajmniej na ten moment). To w Lublinie, na terenie aktualnego mistrza Polski, Norwid pożegna się z tymi rozgrywkami i z pewnością będzie chciał to zrobić z podniesioną głową. Ten mecz odbędzie się w najbliższą sobotę 21 marca o godzinie 20:00.
Energa Trefl Gdańsk – Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa
(21:25, 22:25, 25:23, 25:16, 15:10)
Fot. Marek Tęcza Fotografia
















