To miał być mecz o wszystko i długo wyglądało na to, że Włókniarz Częstochowa naprawdę może napisać jedną z najbardziej szalonych historii w swojej najnowszej historii. Częstochowianie wygrali w Gorzowie 45:44, ale ten wynik nie wystarczył do odwrócenia losów dwumeczu. Ostatecznie to Stal pojedzie w barażu o pozostanie w PGE Ekstralidze, a Włókniarz żegna się z najlepszą żużlową ligą świata.
Sytuacja przed pierwszym biegiem była brutalnie prosta. Włókniarz miał na koncie 17 porażek z rzędu i żeby jeszcze marzyć o utrzymaniu, musiał nie tylko wygrać, ale zrobić to różnicą co najmniej czterech punktów. Zadanie z gatunku tych, które na papierze wyglądają niemal niewykonalnie. A jednak przez długi czas częstochowianie byli bardzo blisko.
Już początek dał kibicom Włókniarza trochę powodów do nadziei. Jakub Miśkowiak wygrał pierwszy wyścig, a chwilę później trzy punkty dorzucił Alan Ciurzyński. Po trzech biegach było 9:9. Gospodarze szybko jednak pokazali, że łatwo skóry nie sprzedadzą.
Dużo emocji przyniósł czwarty wyścig. Oskar Paluch zaliczył groźny upadek, po którym nie był już zdolny do dalszej jazdy. W powtórce Włókniarz zgarnął pełną pulę. Mads Hansen i Ciurzyński przywieźli 5:1, dzięki czemu częstochowianie nie tylko wyrównali wynik spotkania, ale też odrobili stratę w dwumeczu.
I wtedy zrobiło się naprawdę ciekawie.
W piątym biegu Miśkowiak i Hansen ponownie pokazali, że tego wieczoru Włókniarz nie zamierza się poddać. Para częstochowska wygrała 5:1 i goście wyszli na prowadzenie. Problem w tym, że Stal odpowiedziała serią indywidualnych zwycięstw. Gorzowianie zaczęli odrabiać straty i po kolejnych wyścigach sytuacja Włókniarza znowu robiła się bardzo trudna.
Częstochowianie jednak cały czas trzymali się blisko. Swoje robił przede wszystkim Jakub Miśkowiak, który tego wieczoru był jednym z najjaśniejszych punktów drużyny. Polak zdobył aż 13 punktów i do samego końca walczył o to, żeby przedłużyć nadzieje Włókniarza.
W 12. biegu gospodarze zadali jednak bardzo mocny cios. Mathias Pollestad i Adam Bednar przywieźli 5:1, powiększając przewagę Stali w dwumeczu do ośmiu punktów. Włókniarz znalazł się pod ścianą. Potrzebował już dwóch podwójnych zwycięstw w biegach nominowanych.
Miśkowiak nie zamierzał jednak odpuszczać. W 13. wyścigu wygrał, a Rohan Tungate dojechał trzeci. Dzięki temu częstochowianie nadal mieli matematyczne szanse. Potrzebowali już tylko jednego wielkiego zrywu.
W 14. biegu wydarzyło się jednak coś, co na chwilę zeszło na dalszy plan wobec walki o wynik. Doszło do bardzo groźnego karambolu z udziałem Jaimona Lidseya, Igora Korduna i Adama Bednara. Zawodnicy długo nie podnosili się z toru, a Kordun został zabrany do karetki. Na szczęście Lidsey i Kordun byli później w stanie samodzielnie udać się do parku maszyn, choć całe zdarzenie wyglądało naprawdę źle.
Powtórka zakończyła się jednak dokładnie tak, jak Włókniarz potrzebował. Lidsey i Hansen wygrali 5:0, dzięki czemu przed ostatnim biegiem wszystko sprowadzało się do jednej gonitwy. Częstochowianie potrzebowali wygrać minimum 4:2. I przez chwilę byli na dobrej drodze.
Tungate i Miśkowiak wyszli ze startu na 5:1. Włókniarz miał utrzymanie niemal w kieszeni. Wystarczyło dowieźć wynik do mety.
No właśnie – wystarczyło.
Anders Thomsen rzucił się w pogoń. Najpierw wyprzedził Miśkowiaka, a na ostatnim łuku zaatakował Tungate’a. Duńczyk był piekielnie szybki i dosłownie w ostatnich metrach znalazł się pod motocyklem Australijczyka. Tungate upadł, a Stal uratowała się przed porażką, która mogła oznaczać dla niej bezpośredni spadek.
Sędzia nie dopatrzył się winy Thomsena. Ostatecznie Stal wygrała dwumecz i pojedzie w barażu. Włókniarz zwyciężył wprawdzie w samym spotkaniu 45:44, ale to zdecydowanie za mało, żeby uratować sezon.
Częstochowianie mogą mieć po tym meczu ogromny niedosyt. Byli naprawdę blisko. Szczególnie po tym, jak w 14. biegu wygrali 5:0, a w ostatnim wyścigu jechali po 5:1. Cudu zabrakło dosłownie o jeden upadek i kilka metrów.
Najwięcej dla Włókniarza zdobyli Miśkowiak – 13 punktów, Hansen – 10+2, Ciurzyński – 9 oraz Tungate – 8. W Gorzowie świetny mecz pojechał Thomsen, który wywalczył 13+1.
Włókniarz kończy więc sezon zwycięstwem, ale jednocześnie spada z PGE Ekstraligi. Trudno o bardziej gorzki finał.
Fot. Jakub Wawroński Photography


















